Przygoda ruszyła z kopytka

Felietony / OPUBLIKOWANE W

Ten wpis powinnam chyba zacząć od:

Cześć! Mam na imię Patrycja, możecie mi mówić Dziczka. W papierowe RPGi gram od 2005 roku, pierwszą sesję w życiu poprowadziłam na Toporiadzie w 2018 roku. Była to wprowadzająca przygoda do Equestria: Puść Wodze Fantazji.

Jak więc widzicie, moja przygoda z prowadzeniem jest krótka, ale jako graczka trochę już spędziłam na turlaniu kostek.

Jak zaczęłam grać? Trafiłam na studiach na wspaniałych ludzi, którzy postanowili wciągnąć mnie w swoje hobby. O ile przemawiała do mnie kwestia spędzania czasu w tym – w 100% męskim! – towarzystwie, tak same gry fabularne budziły we mnie raczej znaki zapytania i wewnętrzny sprzeciw. Nigdy nie miałam do czynienia z tą formą zabawy, więc moje rozterki należały do tych dość standardowych: Jakie odgrywanie?! Przecież nie jestem aktorką! Co to znaczy, że gramy w wyobraźni?! Skoro siedzimy przy stole, to jak mamy odgrywać? Nie poddali się (a mogli!) i już tak zostałam.

Pierwszą sesję wspominam z dużą dozą nostalgii. Bardzo szybko załapałam o co chodzi i łatwo przyszło mi wyobrażenie sobie, jaką postacią gram, bo zaczęliśmy od Wampira: Maskarady (2 ed.). Tak, w kwestii moich ulubionych lektur, trafiło na podatny grunt, bo od dzieciaka byłam ogromną fanką fantastyki, a takie produkcje, jak Wywiad z Wampirem, Blade czy Underworld plasowały się dość wysoko na liście moich ulubionych filmów. Jednocześnie była to sesja, podczas której wyturlałam pod rząd 2 lub 3 krytyczne porażki i choć moja postać skończyła w nieciekawym położeniu (dosłownie, bo na podłodze speluny, unieruchomiona, w zwarciu z dużo silniejszym napastnikiem, który właśnie miał zadać – w moich myślach – zapewne ostateczny cios mojej świeżo stworzonej Gangrelce), wiedziałam, że chcę zagrać kolejną sesję, bo wsiąkłam w to, niczym w dobrą i w pełni interaktywną powieść.

No dobrze, to skoro tak mi się spodobało, to co z tym mistrzowaniem? Jak widzicie zbierałam się 13 lat, więc raczej nie było łatwo mi zacząć. Miałam to szczęście i pecha jednocześnie, że trafiłam na ekipę, która od lat już grała w RPGi. Nie miałam tego komfortu, że wszyscy zaczynamy razem i razem nabieramy od podstaw wprawy. Ciężko było mi zrobić ten krok, bo wiedziałam, że nie mam jak zmierzyć się z ich doświadczeniem. Gdzie ja, mały żuczek, który dopiero co zaczął grać, ma poprowadzić sesję tak otrzaskanym Mistrzom Gry? Tak, wszystkie problemy były tylko i wyłącznie w mojej głowie. Moja ekipa, z którą tylko z drobnymi przerwami spotykam się w niemalże pełnym składzie do dziś, była pełna entuzjazmu, a ich próbom namówienia mnie na przeskoczenie za zasłonkę MG nie było końca.

Mijały lata, a ja poznawałam coraz więcej osób dzielących ze mną to hobby. Do dziś miałam przyjemność zagrać u ponad 40 Mistrzyń i Mistrzów Gry. Zyskałam mnóstwo znajomych i przyjaciół. Kiedy jednak pod koniec 2017 roku dołączyłam do ekipy Graj! Kolektyw zaczęła we mnie kiełkować potrzeba zdobycia tego expa…

I skoczyłam na główkę. Toporiada 2018, konkurs Złote Topory (dla Graczy i MG) i ja, wtedy jeszcze z anglojęzycznym podręcznikiem do Tails of Equestria pod pachą naprzeciw 5 Graczy – wyg erpegowych, bardzo mi bliskich osób, które na hasło My Little Pony reagowały, jak wampir na wodę święconą. System stworzony z myślą o dzieciach mnie osobiście chwycił za serducho i sprawił, że odnalazłam w sobie iskierkę wiary, że dam radę coś w nim poprowadzić. Okazał się też być przyjazny dla osób, które nigdy nie oglądały Kucyków i do tej pory grały w systemy stricte dla dojrzałych graczy. Bawiliśmy się świetnie. A czemu zdecydowałam się na wzięcie udziału w toporiadowych zmaganiach? Mimo tego, że to konkurs, Toporiada jest dla mnie bezpieczną przestrzenią. Wiedziałam też, że będę mogła liczyć na rzetelny feedback i się w żadnym stopniu nie zawiodłam!

Mimo super startu, miałam poczucie, że to jednak szczęście początkującej. Tak, brak wiary we własne możliwości jest dla mnie równie naturalny, co oddychanie. Potem podjęłam jeszcze parę prób, ale dopiero po zeszłorocznej Toporiadzie (sesje nr 4 i 5), postanowiłam przestać się migać i wziąć się w garść. Poprowadziłam jeszcze jedną sesję w 2019 roku, zrobiłam postanowienie noworoczne i dziś, pisząc ten wpis, mam na koncie poprowadzonych kolejnych 5 sesji i zapisane w kalendarzu przynajmniej drugie tyle. Jestem trochę dumna z tego wyniku. Moi Gracze nie uciekli z krzykiem i choć składam to na karb łączącej nas przyjaźni, póki co cieszę się chwilą i możliwością testowania swoich umiejętności bajania.

Co zatem znajdziecie na moim blogu? Będę dzielić się z Wami relacjami z prowadzonych przeze mnie sesji, bolączkami początkującej Mistrzyni Gry, spostrzeżeniami oraz doświadczeniem, które udaje mi się zdobywać. Zapraszam więc do mojego świata i życzę Wam dobrej zabawy!

Dodaj komentarz